Okularnicy - Fundacja im. Agnieszki Osieckiej
Strona główna   |   PL   |   ENG
Zobacz nas na YouTube
Zobacz nas na Facebook
Agnieszka
Biografia
Twórczość
Inni o Agnieszce
Wspomnienia
Wywiady
Utwory wybrane
W fotografii Jana Borkowskiego
Inni o Agnieszce
Wspomnienia
Barbara Wrzesińska

Każdy zna inny kawałek Agnieszki – wspomnienie Barbary Wrzesińskiej

W SPATiF-ie

Znałam Agnieszkę przeszło 30 lat. Gdzie się poznałyśmy, nie pamiętam. Może w STS-ie, może w SPATiF-ie po jakimś przedstawieniu? Rzadko wtedy umawialiśmy się w domach – młodzi, biedni, mieszkaliśmy kątem u rodziców albo w wynajmowanych ciasnych pokoikach gdzieś na mieście i SPATiF był zdecydowanie lepszym miejscem na spotkania towarzyskie. Często siadałyśmy z Agnieszką przy stoliku z Kaziem Korcellim, Otto Axerem i Januszem Minkiewiczem – to był wyjątkowy stolik, przy którym nie każdy mógł usiąść. W czwartki i w niedziele się tańczyło. Nie było orkiestry ani muzyki z płyt – mężczyzna w ciemnych okularach, którego nazywaliśmy chyba „ślepy Włodek”, grał na pianinie. Czasem, gdy nam się nudziło, przenosiłyśmy się do „Melodii”, którą Agnieszka bardzo lubiła. Dobrze się czuła z tym nocnym, cygańskim życiem – opisała je nawet w „Szpetnych czterdziestoletnich”.
Potem dorośliśmy, zarobiliśmy trochę pieniędzy na własne mieszkania, były śluby i rodzenie dzieci. To bardzo zmieniło nasze życie, nawet życie tak intensywnie pracującej osoby, jaką była Agnieszka. Spotkania przeniosły się do domów. W stanie wojennym, gdy nie było można wyjść wieczorem na ulicę, zostawaliśmy u siebie na noc, dyskutując do rana. Zresztą SPATiF też nie był już ten sam. Wzrósł czynsz za lokal i żeby na niego zarobić, zaczęto wpuszczać ludzi z ulicy. Dzisiaj, gdy przychodzę tam czasem na klubowe obiady, rzadko spotykam kogoś znajomego. Sami przypadkowi ludzie, którym imponuje to, że mogą się spotkać w klubie aktora. Narzekają, że herbata nie taka, że cukier nie ten, że talerz zły...

W Krzyżach

Krzyże odkrył Ziemek Fedecki. STS to było biedne towarzystwo – grali za darmo albo za marne grosze. Ale chcieli być zawsze i wszędzie razem, więc Ziemek, który miał motor (to była wtedy prawdziwa arystokracja!), jeździł po Polsce, szukając jakiejś taniej, nieprzepłaconej jeszcze przez turystów wioski, w której mogliby wszyscy spędzać wakacje. Dotarł do Krzyży, gdzie nawet pies z kulawą nową wtedy nie zaglądał. STS jak raz się tam zwalił, tak został do dziś. Nocowało się u miejscowych za grosze. Agnieszka spała u pani Marii Popowskiej, Markuszewscy u Paliwodów, Rysiek Pracz u Szoków, Krysia Sienkiewicz u babci Kwiatkowskiej. W Krzyżach życie toczyło się na gankach, między grą w kości a szklanką wina i ogórkiem kiszonym. Często śpiewałyśmy z Agnieszką: „czy czasem tęsknisz jak ja, czy się smucisz” – nasz ukochany szlagier.
Potem zaczęliśmy wszyscy stawiać w Krzyżach domy: najpierw Jarecki i Zosia Markuszewska, potem ja, potem Olga Lipińska. Zasiedliliśmy wieś. Agnieszka domu w Krzyżach nie postawiła, wybudowała za to dom na Żoliborzu. Pracowała wtedy bardzo dużo i nieźle zarabiała. Chciała, żeby Agata miała jakieś stałe miejsce, żeby nie żyła na walizkach. Pamiętam, że ja po urodzeniu dziecka wszędzie oczami wyobraźni widziałam dom. W podróży stawałam robić siusiu w lesie i zachwycałam się, jak pięknie by się tam mieszkało. Agnieszka nie – dom na Żoliborzu jej wystarczał. Włóczyła się: trochę w Stanach, trochę w Anglii. Chyba była spokojniejsza, że Agata ma dom. Ona nigdy Agaty nie zostawiła, ale myślę, że po prostu nie miała potrzeby być z nią na co dzień. W naszym gronie nie mówiło się o tym z przekąsem, to było dla nas oczywiste.

Na kolacji u Andermanów

Dwa, może trzy tygodnie przed śmiercią Agnieszki byłam z nią na kolacji u Andermanów. Długo się nie widziałyśmy, nie miałam pojęcia, że ciężko choruje. Janusz tak zręcznie kierował rozmową, żeby unikać tematu choroby. Nie wyczuwało się więc, nawet w tonie, że coś jest nie w porządku. Było wino, wygodnie się siedziało, leciał jazz. Tylko Agnieszka była jakaś dziwnie sentymentalna. Pamiętam, że bardzo brakowało jej wtedy ludzi, chciała na nowo zacieśnić kontakty z dawną grupą przyjaciół, mówiła: trzeba się znowu szybko spotkać. Następnego dnia jechała do Sopotu i obiecała, że zadzwoni do mnie po powrocie. Wyszłam od Andermanów jakoś w środku nocy, Agnieszka jeszcze została. Potem dowiedziałam się, że umarła. I przypomniałam sobie, patrząc na zdjęcia, które Janusz nam zrobił tego wieczora, że miała przerzedzone włosy, pewnie po chemii... I wtedy ja poczułam się dziwnie sentymentalna...
Każdy zna inny kawałek Agnieszki. Bo ona była różna. I Cyganka, i mieszczka, i intelektualistka. Myślę, że nigdy nie chciała do końca się określić. Chyba zgadzała się z moją teorią, że człowiek jest koktajlem – ruchomą, buzującą mieszaniną. U jednych na powierzchni jest wino, u innych sok pomarańczowy, u jeszcze innych woda. U Agnieszki na pewno nie woda była na wierzchu. Ona, jak wszyscy, którzy żyją z własnej wrażliwości, miała w sobie niepokój. Każdy człowiek poszukuje swojej tożsamości, ale większość zmęczona tym poszukiwaniem ustala sobie w końcu jakieś modele, schematy. Agnieszka nie. Ona szukała całe życie. Nosiło ją, dlatego miała tak wielu przyjaciół. Szukała absolutu: absolutnej przyjaźni, absolutnej miłości. Nie potrafiła zaakceptować, że czegoś takiego nie ma, a najwyżej bywa.

Dużo rozmawiałyśmy. Odradzała mi rozwód z pierwszym mężem, mówiła, że powinnam myśleć o dziecku. A potem sama się rozwiodła i zostawiła Agatę Danielowi. Miałyśmy wiele babskich rozmów: on mi powiedział..., ja mu wtedy..., a on mi na to... Jeździłyśmy po mężach i narzeczonych. Agnieszka miała cudowny łeb i była babą. Była wspaniale kobieca, a jednocześnie, co na ogół przypisuje się mężczyznom, miała niezwykle syntetyczny umysł. Była też bardzo twórcza – mówiło się, że to Adam Mickiewicz – potrafi napisać wiersz nawet na serwetce, siedząc w restauracji...

Notowała Magda Kuźnik

WYSZUKAJ W SERWISIE
Wprowadź w poniższe pole
kryteria wyszukiwania...
Ogranizacja Pożytku Publicznego Zostań przyjacielem Fundacji Archiwum Agnieszki Osieckiej POMAGAJĄ NAM:
STRONA GŁÓWNA   |   AKTUALNOŚCI   |   FUNDACJA   |   AGNIESZKA   |   FESTIWAL/KONKURS   |   FOTOGRAFIE   |   KONTAKT   |   SKLEP
© OKULARNICY - FUNDACJA IM. AGNIESZKI OSIECKIEJ - 2005 - 2012
Projekt i wykonanie:strony internetowe, strony www, tworzenie stron internetowych, tworzenie stron www, projektowanie stron internetowych, projektowanie stron www, pozycjonowanie stron, seo, cms, projektowanie ulotek, projektowanie banerów, projektowanie folderów, projektowanie reklam, Płock, Warszawa, Toruń, Włocławek, Agencja Kreatywna Bla-ArtStudio64