|
Agnieszka
|
|
Inni o Agnieszce Wspomnienia Jacek Mikuła
Agnieszkę poznałem w domu moich rodziców w Zabrzu w 1974 roku. Była na jakimś spotkaniu autorskim w Wiśle, czy może w Ustroniu, a to nie tak daleko od Zabrza. Byliśmy umówieni. Miałem jej dać jakieś swoje utwory... I to były pierwsze piosenki, które później zdobyły pewną popularność: „Piosenka przeciw zasypianiu”, „Mary Lou”... |
Hanna Bakuła
Tak wspomina swoja przyjaciółkę po latach Hanna Bakuła: [...] Moja najbliższa przyjaciółka Agnieszka Osiecka zmarła 7 marca 1997 roku, 10 lat temu, a ja i tak ciągle mam ochotę do niej zadzwonić i umówić się na picie zdrowia domków na Saskiej Kępie. Ponieważ jest rocznicowa okazja, to napiszę dla Państwa nowy list do Agnieszki... |
Włodzimierz Nahorny
Nie pamiętam, kiedy zaczęła się moja znajomość z Agnieszką Osiecką, ale prawdopodobnie poznaliśmy się jakoś podczas festiwali opolskich. Było to bowiem jedyne miejsce, gdzie przyjeżdżali artyści różnych gatunków muzycznych. Ja wtedy na festiwal jeździłem jako członek orkiestry radiowej, także zawsze po tych wszystkich koncertach wspólnie spotykaliśmy się w „Pająku”, bądź w hotelu. Piosenka zupełnie mnie wtedy nie interesowała... |
Adam Sławiński
To był chyba początek ’63 roku. Pracowałem wtedy w telewizji jako redaktor muzyczny. Zajmowałem się oprawą muzyczną programów, głównie publicystycznych, rzadziej artystycznych. Pewnego szarego dnia, gdy nic się nie działo, siedziałem w pokoju magnetofonowym i słuchałem taśmy z amatorskimi nagraniami piosenek z STSu. Były to melodie Lusztiga, Pałłasza, Solarza i in. do tekstów Jareckiego, Abramowa, Fedeckiego i oczywiście – Osieckiej... |
Barbara Wrzesińska
Znałam Agnieszkę przeszło 30 lat. Gdzie się poznałyśmy, nie pamiętam. Może w STS-ie, może w SPATiF-ie po jakimś przedstawieniu? Rzadko wtedy umawialiśmy się w domach – młodzi, biedni, mieszkaliśmy kątem u rodziców albo w wynajmowanych ciasnych pokoikach gdzieś na mieście i SPATiF był zdecydowanie lepszym miejscem na spotkania towarzyskie... |
Barbara Dziekan
Pewnego dnia poszłyśmy z Agnieszką na wcześniej umówiony spacer. Towarzyszyła nam moja córka Milenka, której Agnieszka dała przed rzeczonym spacerem misia do zabawy. Agnieszka chciała nam pokazać japońskie wiśnie kwitnące na Saskiej Kępie. W czasie naszej przechadzki zaczął padać deszcz i zamiast pięknej pogody i pięknych wiśni zrobiło się mokro, zimno i nieprzyjemnie... |
|
|
WYSZUKAJ W SERWISIE
Wprowadź w poniższe pole kryteria wyszukiwania...
|